"Julka"
Obudziłam się dosyć późno, ciesząc się tym, że nie muszę wcześnie wstać. Spojrzałam na zegarek: 10.30... Rzadko kiedy zdarza mi się wstawać o takiej godzinie, najczęściej jestem na nogach od ósmej. Ubrałam się i umyłam, dopiero wtedy zauwarzyłam dwa nieodebrane połączenia od Wery. Oddzwoniłam.
- czego chcesz?
- siema, Julka. Jak się miewam? Całkiem dobrze, ale miło że zapytałaś.
- no już skończ. Czego chciałaś? - powtórzyłam pytanie
- może przejdziemy się dzisiaj nad jezioro? Jest ciepło, ładnie i niedługo szkoła.
- ok, zadzwonię do reszty. A coś ten teges z Kamilem? - zagadnęłam.
- jakie ten teges?! - nagle stała się bardzo czujna - przecież mówiłam ci że jeszcze ze sobą nie...
- nie to miałam na myśli - przerwałam jej. Myśli tylko o jednym, a jak przychodzi co do czego to się tego wypiera. - miałam na myśli czy się odezwał... Albo coś..
- nie. I tak jest o wiele lepiej. Nie chcę o tym myśleć. Ani mówić. Zadzoń do dziewczyn, pa! - rozłączyła się.
Zadzwoniłam najpierw do Mai, potem Kasi, Agi, Julianny, Julii. Wszystkie, bez wyjątku, miały wielką ochotę się gdzieś przejść przedbpoczątkiem rok szkolnego. Około pierwszej spotkałymy się nad jeziorem. Miałyśmy, koce, ręczniki, kanapki, stroje kąpielowe i jakieś gazety do poczytania. Od razu Julia, Wera i Aga przebrały się w kostiumy o zaczęły podejrzanie często przechodzić obok przystojnego ratownika. "Dopiero straciła jednego, już ugania się za następnym"-pomyślałam o Werce. Ja, Majka, Kasia i Julianna siedziałyśmy na kocu i gadałyśmy. O wszystkim i o niczym. W pewnej chwili dołączyły do nas dziśwczyny i tłumaczyły, że właśnie przeszła dziewczyna tego ratownika. Ta wiadomość bardzo je zasmuciła. Potem grałyśmy w karty, poszłyśmy posiedzieć na pomoście. Właśnie wracałyśmy z pomostu do naszych rzeczy, bo było już po ósmej, tobiło się chłodno, kiedy zobaczyłyśmy Szprotę i Łącznika idące w naszą stronę. Łącznik wyglądała nr lekko przybitą, ża to Szprota ciągle opowiadała jej o czymś z zapałem. Zauwarzyłam, że ma na sobie nowe, drogie rzeczy.
- Siema - zagadnęła Szprota, gdy już podeszły.
Wera już otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale Łącznik jej przerwała.
- Wera, nic nie mów, bardzo cię przepraszam za... Wtedy. Coś mnie poniosło. Nie myśl sobie że teraz chodzę z Kamilem. To był tylko jednorazowy raz. - wymamrotała.
Myślałam, że Wera nieprzyjemne przeprosin, ale ona tylko lekko się uśmiechnęło i przytuliła Olgę. Teraz zaczęła mówić Szprota.
- po co zawracacie sobie głowę chłopakami? Nie są tego warci. Ja ostatnio zdecydowałam że lepsza kasa niż chłopak który cię zrani. Tak więc zostałam prostytutką! - widząc zaskoczenie na naszych twarzach, dodała:
- Po prostu jakiś stary dziad miał ochotę na chwilę zabawy w drodze do pracy, jak stałam przy drodze w lasku, tu niedaleko. Chwilka, a kasa jest. Dzięki temu mam najmodniejsze ciuchy z najdroższego sklepu w mieście!!!
Okręciła się wokół własnej osi. To prawda, wyglądała całkiem nieźle, ale ja i tak nigdy bym się nie dała wrobić w coś takiego. Zostawiłyśmy Szprotę i Olgę na plaży,a same ruszyłyśmy w stronę centrum miasta. A ja nadal nie mogłam przestać o tym myśleć: jak można się na takie coś zgodzić, jak w ogóle można rozważać taką opcję? Chyba dziewczyny też trochę nad tym myślała, bo żadna z nas nic nie mówiła, a to zdarza się niezwykle rzadko. Pożegnałyśmy się i każda poszła do swojego domu. Podczas gdy brałam prysznic próbowałam sobie wyobrazić naszą siódemkę jako prostytutki i po prostu parsknęłam śmiechem. Nie jesteśmy tak głupie. A co strzeliło do głowy Szprocie, to już nie moja sprawa...
Jestę pustę prostytutkię ;3 ;DDD
OdpowiedzUsuńfajnee ! :*:*