czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 1

"Julka"

Siedzieć i myśleć-jedyne czynności na które mam siłę po codziennej pracy w sklepie. Że też sama zgodziłam się by w czasie wakacji dorywczo pracować w sklepiku osiedlowym. Jakbym nie miała co robić! Od ósmej do dwudziestej siedzę w klaustrofobicznym warzywniaku, który nie ma nawet porządnego zaplecza, gdzie by można w spokoju wypić kawę. A gdy wracam do domu przez pół miasta, widzę tylko dzieci bawiące się na podwórkach przed blokami. Chłodny wiatr owiewa mi twarz, w końcu to późne lato. No więc tak idę w moich wiekowych trampkach, ulubionych jeansach i szarej bluzie pozwalającej ignorować zimne powiewy. Wrodzony pech sprawia, że dobiegam na przystanek w momencie gdy autobus odjeżdża, zostawiając mnie na pastwę losu. Tak więc muszę iść jeszcze dalej. No więc idę, gdy słyszę tak dobrze mi znaną melodyjkę i przystaję, by znaleźć w plecaku komórkę. 
- Cześć! Już po pracy? - słyszę wesoły głos Weroniki, jednej z moich przyjaciółek. Też bym była weselsza gdybym nie musiała pracować w tym sklepie. 
- Właśnie skończyłam, wracam do domu - mówię spokojnie, ale jestem zła że ja muszę pracować, a ona pewnie cały dzień przeleżała w łóżku albo spędziła ze swoim chłopakiem.
- Ja byłam cały dzień z Kamilem - czyżby moja hipoteza się potwierdziła? -  To jak już dojdziesz i się ogarniesz, to wpadnij na chwilę. 
- Dobra, wpadnę. Pa. 
Włożyłam komórkę z powrotem do bocznej kieszeni plecaka i szłam dalej. Gdy mijałam delikatesy, uświadomiłem sobie że nic od rana nie jadłam. Kupiłam drożdżówkę i wyszłam ze sklepu, gdy moja komórka znowu zadzwoniła.
- Julka, gdzie ty się podziewasz? Miałaś przyjść do Wery... Wszystkie  już tu na ciebie czekamy...-tym razem to Agnieszka-kolejna z przyjaciółek.
-Spokojnie, zaraz będę. A o co chodzi?
-Mamy sprawę do ciebie, ale to na dłuższe spotkanie.
-Mówię, że zaraz będę.
Żeby już nie dzwoniły, nie idę do domu, tylko od razu do Wery. Nie zbaczając na to, że plecak zdaje się mieć w środku kamienie, udaje mi się w piętnaście minut dojść do przyjaciółki. Gdy wchodzę, wita mnie przyjemny, dobrze mi znany zapach. W pokoju zastaję Weronikę, chłopaka Wery-Kamila, Agnieszkę, oraz pozostałe przyjaciółki: Julię, Kasię i Juliannę. Brakuje tylko Mai. Wszystkie siedzą w kręgu na podłodze. Rzucam plecak przy drzwiach i siadam z nimi.
-Czyżby narada wojenna?
-Julka, nie żartuj. Właśnie ci przypominam że już jutro 23 sierpnia. Szesnaste urodziny Majki, a my o tym zapomniałyśmy.-właśnie mi uświadomiła, że ja też zapomniałam. Praca mnie wykańczała. -  Ja byłam cały czas z Kamilem, a dziewczyny na wakacjach we Włoszech. Ty miałaś pracę. Zawaliłyśmy, więc trzeba do jutra wszystko zorganizować. Kamil już dzwoni do znajomych, że mają wpaść jutro na 20.00 do Julii bo ma wolną chatę. Kasia i Julianna robią spis żarcia i napojów. Kamil koniecznie chce dużo piwa. -teraz Julianna, Kasia i Julia wstały, powiedziały że pójdą po rzeczy do sklepów, zaniosą je do Julii i pomogą jej ogarnąć dom. - Jeszcze raz: Kamil łapie gości, Kasia, Julianna, Julia-dom i prowiant z napojami. Aga załatwia muzykę. Też trochę wolnej muzyki, może wreszcie ktoś was do tańca zaprosi, wy moje debile - powiedziała do mnie i dziewczyn oraz się zaśmiała (przyjacielsko) a Kamil  objął ją i pocałował w policzek, nie przestając dzwonić. Byli ze sobą od roku. W sumie na początku nikt nie podejrzewał że będą razem. On jest od niej o dwa lata starszy, na dodatek zalicza się o chłopaków-imprezowiczów: piwo, fajki, narkotyki już też się zdarzyły. Nie uczy się, choć ma 17 lat. Wyrzucili go z liceum, bo ponoć przeleciał połowę tamtejszych dziewczyn. Odkąd zaczął się spotykać z Werą, trochę spokorniał: ograniczył piwo, papierosy, imprezy a narkotyków już wcale nie bierze. Poznali się na imprezie, na którą trafiłyśmy przez przypadek, dzięki starszej kuzynce Julii, która nas jakoś wkręciła.- Julka, ty masz najprościej. Musisz tylko jutro sprowadzić Maję do Julii jakoś po 20.00... najlepiej by było, jakbyś jej pilnowała przez cały dzień. Jedź do niej czy coś. Spokojnie, już załatwiłyśmy ci na jutro wolne. Pojedziesz do Mai, przejdziecie sie, tylko niezbyt blisko nas. Ona musi być jak najdalej, przytrzymaj ją jakoś do 20.00. Jak ci wyślemy SMS'a to jej powiesz, że musisz szybko coś odebrać od Julii albo coś takiego... coś wymyślisz. Ale nie mów jej, że pamiętamy. To znaczy... ty jej złóż życzenia czy coś i pojedźcie se na przykład gdzieś do kina potem na pizze... po prostu jej tu nie przyprowadzaj.
Wiem że z Werą nie należy się kłócić i że zapomnieliśmy o urodzinach Majki, więc nie ma czasu protestować. Zgarnęłam plecak, wycofałam się w kierunku drzwi, wyszłam na ciemne ulice. Było po 22.00, ściemniło się. Szłam powoli, myśląc, jak zająć Maję, gdy poczułam wibrację komórki w kieszeni.

Zmiana planów. Impreza jednak u Kamila, Julii rodzice wracają jutro z urlopu, więc z wolnej chaty nici. Kamil mieszka na (tutaj wymieniona ulica), ściągnij tam jutro Maję jednak na 19.00. W.

Dobrze że pozmieniały się plany, bo szczerze mówiąc, nie chciałoby mi się czekać z Mają do 20.00 a tak to pozbieramy się godzinę wcześniej. Po prostu wiem że prędzej czy później zagada o dziewczyny, albo zaproponuje, żebyśmy je odwiedziły. Powinno pójść dobrze. Maja śpi do 14.00, potem je obiad, ubiera się i w ogule... zajmuje jej to czas do trzeciej. Mieszka trochę daleko od nas, w okolicy gdzie pracuję. Przeprowadziła się tam pod koniec podstawówki. Na czas gimnazjum oddzieliłyśmy się: ona poszła do gimnazjum niedaleko siebie, a nasza szóstka-do dobrego gimnazjum w centrum miasta. Na początku drugiej klasy Aga zdecydowała, że tu jest zbyt trudno jak dla niej. W rezultacie trafiła do  gimnazjum Mai. Od pierwszego września idziemy do liceum-wszystkie do tego samego-tylko że do innych klas. Maja do biologia-chemia, ja i Wera  na polski-historia, Aga i Julia na polski-wos-angielski, Julianna i Kasia są na mat-fiz. Zamierzamy wszystkie przerwy spędzać wspólnie. Oprócz tego Julianna i Kasia chcą dodatkowe zajęcia z matmy, albo z chemii (Julianna) i malarstwa (Kasia). Aga, Julia, Wera i Maja z czegoś sportowego, najchętniej koszykówki, a ja chciałabym iść na coś związane z polskim, np. kółko pisarskie. Umiem też pisać niezłe piosenki. A dziewczyny są świetne w sporcie. Wera wygrała wojewódzkie zawody koszykarskie ze soją drużyną, gdy byłyśmy w trzeciej klasie (oczywiście gimnazjum). Została ogłoszona najlepszą koszykarką naszego województwa, przez jakiś miesiąc  były o niej artykuły w Bravo, Popcorn i innych takich gazetach. Ma swój fan page na facebooku. Podobne osiągnięcia ma Julianna, tyle że z chemii. Trzecie miejsce w ogólnopolskim konkursie Poczuj chemię do chemii to już raczej coś....Moje osiągnięcia? Oprócz wygrania szkolnego konkursu Piszę Książkę w czwartej klasie podstawówki to nic innego nie przychodzi mi do głowy... Julia ma kilka wyróżnień za swoje fotografie. To ona jest autorką większości zdjęć na pocztówkach z naszej miejscowości... Maja nie zajmuje sobie głowy konkursami, za to działa jako wolontariuszka w schronisku. Aga obecnie uczy się grać na gitarze elektrycznej. Próbowała już w 1 klasie gimnazjum, ale poprzez wypadek samochodowy, w którym złamała rękę i dwa palce, musiała na dłuższą chwilę odrzucić ten pomysł. Powodem wypadku był pewien chłopak, w którym Aga się zakochała. Miała wtedy 14 lat,  on 17. Zaproponował żeby się z nim wybrała samochodem jego ojca na piknik za miastem. Aga zgodziła się, choć wiedziała, że chłopak nie ma prawa jazdy. Okazało się, że w ogule nie umie jeździć samochodem, a zaproponował to, by popisać się przed naszą przyjaciółką. Był trochę takim typem jak Kamil. Wracając do wypadku: Aga złamała rękę i dwa palce. On jeśli się nie mylę, zapadł w śpiączkę. Nie wiemy czy się z niej obudził, bo Aga nie utrzymywała od tamtego czasu z nim kontaktu. Uznała, że skoro ją okłamał, to ich związek jest skończony. Wielbicielka gitary elektrycznej ceni sobie szczerość. Kasia od zawsze interesowała się malarstwem. Ma to szczęście, że jest jedynaczką i mieszka w jednorodzinnym domu z rodzicami i babcią, więc w całym domu można znaleźć jej dzieła. Nawet pomalowała bramę do garażu.
Gdy tak myślałam nad dziewczynami i jutrze, poczułam wibrację telefonu w kieszeni. Kolejna wiadomość, tym razem od Kamila:

Goście zaproszeni. Dom przygotowany. Prowiant i napoje na razie u Wery. Muzyka jest. A co z solenizantką? K.

Zaszłam właśnie do domu i powiedziałam sobie, że odpiszę mu jak tylko wezmę gorący prysznic. Umyta i odświeżona położyłam się na łóżku, razem z komórką. Jednak zmęczenie uniemożliwiało mi wypatrzenie małych literek na klawiaturze telefonu. Nie napisałam wiadomości, zmęczenie odebrało mi zmysł wzroku. Mimowolnie zamknęłam oczy, słyszałam tylko jak komórka wyślizguje mi się z ręki i pada na ziemię z głuchym "łup", ale nie zwracałam na to uwagi. Zasnęłam. 

****
Rozdziały powinny się pojawiać tak 1-2 razy w tygodniu, to tyle ode mnie. Co w następnym? Urodziny Mai, a co konkretniej, to jeszcze nie wiem.

4 komentarze:

  1. zrób coś z moimi rodzicami -,-

    OdpowiedzUsuń
  2. na przyszłość, ogarnij ortografię - pisze się "w ogóle" a nie "w ogule". co do historyjki całkiem całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie się zapowiada :) będę często zaglądać :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń